rozmowy o tańcu w Łodzi

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

No tak, ale to bzdurne divertissement w Dziadku (w założonej przez twórców libretta poetyce snu) dozwala jednak na sporą dowolność interpretacyjną, więc można je wypełniać za każdym razem nowymi pomysłami. Dlatego Faun i jego dziwni towarzysze w warszawskim tańcu greckim jakoś mnie nie rażą. Raczej przyjmuję ten pomysł jako wyraz poczucia humoru choreografa, skierowany przez moment do dorosłej widowni. Ale poprawiać Szekspira? To już chyba gruba przesada. Zwłaszcza, że w RiJ żadne Fatum nie ma nic do zrobienia, bo przyczyna tragedii została tam jasno zarysowana i to ona jest sprawczynią dramatu w tej banalnej w gruncie rzeczy opowiastce miłosnej. Nie wiem kto więc zasiał w Łodzi swoje "nowe przemyślenia", ale pewnie jakaś niezła mądrala.

A tańczący wciąż kierownik baletu nigdy nie wróży najlepiej, i jeszcze - jak Sagittaire i "wieści gminne niosą" - spodziewana tam jego tańcząca żona, choćby "wspaniała". Nepotyzm u nas na widelcu, więc będą kłopoty.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

To nie do końca tak jak mówisz - w zwiazku z tym, ze na czas remontu niektórzy tancerze zarabiają po odcięciach nawet mniej niz 1.000 zł na miesiac odeszło już kilkanaście osób. tego fatum po prostu nie miał kto tańczył, bo zrobiła się nędza, jakiej tu nigdy jeszcze nie było. Nowy szef nie jest tancerzem na etacie, po prostu uratował spektakl. Z dziewczynami jeszcze gorzej - jest tragedia. Bo z chłopaków to przynajmniej Nazar, Gintautas, Piotr itd. A tutaj w taka nędzę wchodzi nagle piękny tancerz jedyny I solista z Poznania i jego żona wspaniała - w tym klimacie to nabiera innego wymiaru.
Z tego natomiast co słyszałam, to szef jest skromny i umie docenic innych tancerzy. Nie jest odbierany w taki sposób jak mówisz. Zawsze jest źle jak szefem jest jeden z tancerzy, ale w sytuacji takiej nędzy zrobienie go kierownikiem to był jedyny sposób pozyskania sensownej pary.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Ali, tańczący szef nie wróży dobrze? Owszem, u nas dawno nie ma takiej tradycji, ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

no właśnie. rozumiem Aliego, ze taki stan budzić może niepokój co do sprawidliwości, ale skoro jest juz z zespołem zwiazny świetny tancerz, to czemu go nie wykorzystać. Mądry szef nawet jak sam tańczy, to i tak dba o zespół, a nie mądry nie dba, nawet jak zespół i tancerz enie są dla niego konkurencją. Zresztą władz a balecie łódzkim i tak jest skupiona wokół jednej osoby i nie jest to szef baletu, więc równowaga jest zapewniona.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote9f="Kasia G"]... ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....[/quote9f]

Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. Nie uchodzi! Tamtych można by znieść i u nas jako szefów baletu, a nawet pożądać jako takich - niechby i z żonami, dziećmi, i całym innym domowym inwentarzem. Była też "wiecznie żywa na scenie" Alicia Alonso, wspierana autorytetem Fidela Castro. U nas i w naszej skali to nie przejdzie, i wcześniej czy później odbije się czkawką. W razie potrzeby służę przykładami...

A co do naszej tradycji, to masz rację Kasiu, bo (o ile mnie pamięć historyczna nie myli) ostatnim takim tańczącym szefem-tancerzem był u nas w Warszawie chyba Maurice Pion w początkach XIX wieku - Francuz zresztą, więc łatwiejszy do strawienia przez lokalną społeczność baletową. Inni, późniejsi szybko rezygnowali z tańczenia, gdy przejmowali władzę. Taka jest niestety kolej rzeczy.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote3a="Sagittaire"] ...ale skoro jest juz z zespołem zwiazny świetny tancerz, to czemu go nie wykorzystać...[/quote3a]

Podzielam Twoją troskę, Sagittaire, o łódzki balet, bo widzę, że ani władze miasta, ani dyrekcja teatru nie zapewniły mu szans przetrwania na czas przebudowy gmachu Teatru Wielkiego. Dlatego życzę zespołowi wszystkiego co najlepsze pod kierownictwem p. Dominika Muśki, a jemu samemu mocnego wsparcia ze strony łódzkiej opinii publicznej. Przestrzegam tylko przed błędami.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote5c="Ali"][quote5c="Kasia G"]... ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....[/quote5c]

Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. .[/quote5c]


Nie było moim zamiarem ich porównywanie, z całym szacunkiem dla Muśki, było by to niestosowne :))) Tamci "tytani" posłużyli mi tylko w charakterze szlachetnych przykładów
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Sagi a ty zyjesz, fajnie ze jestes jakos bez ciebie to forum raz przymiera raz ozywa.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Na grudzień planowana jest premiera - gala baletowa. Gala jeszcze w malutkim Jaraczu.
, który jest taki mały, że na 3 dni premier w sumie jest w sprzedaży 5 biletów, a zatem nie ma wcale, bo 99,9% wejsc jest na zaproszenia.

A w Łodzi tłumy walą mimo wszystko na wszysko, wiec o bilety trudno na kazdy spektakl jak nie wiem.


W dodatku w grudniu Konkurs Choreograficzny.


* żyję, żyję i jestem bardziej baletowa niż kiedykolwiek w życiu z tym, że uskuteczniam to na żywo i na Internet zupełnie nie mam czasu.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

A cóż to za Gala Sagittaire? Gala to gwiazdy, podrzuć choć parę nazwisk, bo może warto się przejechać z Warszawy...?
ODPOWIEDZ