A więc to jest mój wiersz:
Wielu nazywa mnie aniołem,
I może nim jestem,
Aniołem, którego skrzydła często były poplamione krwią,
Serce pełne marzeń,
Moje baletki nigdy nie zrobiły ze mnie łabędzia,
Umiałam stać się nim boso,
Gdy czułam muzykę,
Och, nie słyszałam jej ..
Czułam jej dotyk,
Jakby mi chciała pokazać niebo,
Jak silne fale które cię ciągną,
I za którymi musisz iść,zabierają cię daleko,
tak jak śmierć zabiera cię od życia,
Muzyka porywa mnie i zabiera z dala od tej rzeczywistości,
Mówiąc mi że do niej należe,
A teraz moje ręce, moje ramiona,moje nogi...
Wydają się być nic należącego do tego świata,
I jestem aniołem,
Istnieje, w innej formie.
jestem rytmem, każdą nutą,
Dźwiękiem pianina.
I czuję dreszcze, ale nie jest zimno!
I mówię,bo to nie jest cisza,
to krzyk "ja istnieję, istnieję".
A gdy szedłam bez melodii w tle,
Byłam jak inne liście drzewa
lecz kiedy muzyka wżieła mnie w ramiona,
dotknęła,otuliła
Czułam się kochana,
nie tylko liściem jak inne,byłam aniołem muzyki.
Piszę wiele wierszy,szkoda że po Włosku,niestety jeszcze nie jestem w stanie dobrze wyrazić swe uczucia po polsku.
Taneczne wiersze
-
margotczyk
- Posty: 246
- Rejestracja: sob lis 24, 2007 1:04 pm
.
[bfd]WISŁAWA SZYMBORSKA[/bfd]
[bfd]Przy winie[/bfd]
Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.
Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwo odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.
Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.
Mówię mu co chce: o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.
Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.
Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.
Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz.
[bfd]WISŁAWA SZYMBORSKA[/bfd]
[bfd]Przy winie[/bfd]
Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.
Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwo odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.
Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.
Mówię mu co chce: o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.
Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.
Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.
Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz.
-
margotczyk
- Posty: 246
- Rejestracja: sob lis 24, 2007 1:04 pm